TITAN MOUNTAIN - "Amongst The Whispers of the Silent Waterfalls"
Amongst The Whispers Of The Silent Waterfalls to trzy-utworowe promo, które jest kolejnym krokiem ku ewolucji nagrań tego projektu. Muzycznie jest to jakby konglomerat wpływów black/death jak i thrash metalu, mrocznych ambientowych pasaży jak i muzyki klasycznej. Cechują ten materiał bardzo dobre, według mnie, w większości czyste wokalizy Nazgrima oraz pełno ciekawych pomysłów i atmosfery. Dodatkowy plus otrzymują rozbudowane utwory oraz ciekawe solówki jak i niedługi nie nużący czas trwania tego materiału. Na minus zasługuje sztuczna perkusja, która tym razem jest irytująca w niektórych momentach. Jednak całość jest warta przesłuchania i zapoznania się, gdyż jest w tym promie coś, co jest nowe, wartościowe i nie nastawione na masowy odbiór.
autor: Fenroz v.o
Recenzja zaczerpnięta z portalu www.metal.pl
TITAN MOUNTAIN - "Above Fangs of Majestic Stonetitans"
Bardzo rzadko się zdarza aby jednoosobowy projekt potrafił zrobić coś ciekawego. Jednak od reguły zawsze są wyjątki. Trzeci materiał Titan Mountain pt. Above Fangs Of Majestic Stonetitans zawiera osiem utworów różniących się od siebie zarówno pod względem muzycznym jak i czasem powstania (1-5-97r., 6-8-99r.) co jest wyraźnie słyszalne. Pierwsze pięć z nich jest utrzymane w konwencji starego Behemotha. Surowy Black Metal z klawiszowymi pasażami, gdzieniegdzie krótkie cięcie bardzo ciekawymi solówkami, wokal jest opętany, czasami pojawia się czysto "zaśpiewany" co w sumie brzmi bardzo interesująco. Ostatnie trzy nagrania są już krokiem w bardziej mroczne, wręcz epickie klimaty. Dawkowane są w nich mniej więcej po połowie gitary z klawiszami, wokale też złagodniały. Czuć tu wyraźne inspiracje twórczością Limbonic Art. Muzyka jest już bardziej skomplikowana, rozbudowana i co za tym idzie niezbyt łatwa w odbiorze. Jedyne co może drażnić to automat perkusyjny. Bo choć mimo bardzo konkretnego i ciekawego zaprogramowania wybrednego słuchacza może razić brzmieniem. Słuchając tej kasety, czytając teksty można przenieść się na chwilę do świata tworzonego przez Nazgrima. Jest on z naraz urzekający pięknem jak i przerażający. Pozycja ta może przypaść do gustu maniakom zwłaszcza tym co wolą surowy, wściekły BM jak i bardziej symfoniczne oblicze tej muzyki, nie mniej mroczne.
autor: Fenroz v.o
Recenzja zaczerpnięta z portalu www.metal.pl
TITAN MOUNTAIN - "Above Fangs of Majestic Stonetitans"
Na początku kilka słowa wyjaśnienia, "As Dracul Awakes..." to tylko jeden kawałek, ale za to, jaki. Słyszałem już go wcześniej nagrany był w domowych warunkach i już wtedy robił przyzwoite wrażenie, ale jego wersja studyjna to jest dopiero coś. 10 min. symfonicznego black metalu najwyższych lotów, żeby nie być gołosłownym,można by go porównać do tego, co znajduje się na pierwszej płycie Limbonic Art. W tym utworze królują czyste wokale, niekiedy tylko przeradzające się w typowo blackowy skrzek, dzięki temu utwór ma bardzo wzniosły, patetyczny charakter. Przestrzenne klawiszowe pasaże, nadają rozmachu tej kompozycji. W "As Dracul..." usłyszeć można instrumenty smyczkowe, fortepian, sekcje dętą i inne instrumenty generowane na keyboardzie. Bardzo dużo dzieje się w tym utworze, liczne zmiany tempa, ciekawe solówki, zmiany w natężeniu
samej muzyki, misterne budowanie nastroju mroku. Nie przesądzając mogę rzec, iż w tym jednym utworze jest więcej aranżacji, niż na niejednej pełnowymiarowej płycie. O samych aranżacjach wspominałem już wcześniej, są mistrzowskie, bardzo mocno rozbudowane, ciekawie ze sobą połączone w spójna całość. I te gitarki, palce Nazgrima biegają po gryfie w te i z powrotem, bardzo fajny patent, bo zazwyczaj w tego typu muzie raczej nie zwraca się na soles szczególnej uwagi, a tu taka niespodzianka. Nazgrim zajmuje się już komponowaniem nowego materiału, jeżeli rozwinie dalej swój styl, to zapowiada się na niemała sensacje w naszym podziemiu.
autor: Tymothy
Recenzja zaczerpnięta z portalu www.rockmetal.pl
TITAN MOUNTAIN - Demo 2000
Nie wiem za bardzo, co to takiego, bo przywędrowało tu bez okładki i żadnych informacji (no, chyba, że Kwatera Główna pogubiła wszystko), ale nie wydaje mi się, żeby TITAN MOUNTAIN był zespołem ( a właściwie projektem solowym, bo zdaje się gra tu tylko jeden człowiek), w którego recenzji podpierać się trzeba faktami z biografii. Wystarczająco interesująca jest tutaj sama muzyka, zaskakująca poziomem wykonania. Taśma demo TITAN MOUNTAIN rozpoczyna się nietypowo, bo od coveru! Widać, że aspiracje człowieka-orkiestry sięgają wyżej ponad przeciętną, bo "Climate Controller" NOCTURNUSA odegrał on ze znakomitym feelingiem i wszelkimi smaczkami przynależnymi do tej kompozycji, zresztą cover ten może być jak gdyby wizytówką umiejętności TITAN MOUNTAIN, gdyż partie gitary zostały tu odegrane naprawdę imponująco...Widać, że gitarzysta nie ma problemów z graniem, gra dość lekko i swobodnie, a do tego bardzo szybko. Brak tu może nieco rasowego wibrata, jednak bez względu na to TITAN MOUNTAIN potrafi zdeklasować podziemną konkurencję swym opanowaniem instrumentu. Drugi utwór "As Drakul Awakes" na tle "Climate Controller" wypada nieco blado, choć nie można powiedzieć, że beznadziejnie. Ciekawa i nietypowa struktura kompozycji, po raz kolejny dobre partie gitary solowej (choć odnoszę wrażenie, że lewa ręka chodzi tu trochę gorzej od prawej...) i wokal wyłamujący się ze sztywnych ram black metalu tworzą swego rodzaju kosmiczną odmianę tego gatunku i chyba nie pomylę się, jeśli powiem, że dużą inspiracją jest dla TITAN MOUNTAIN wspomniany wyżej NOCTURNUS... Jestem bardzo ciekaw jak TITAN MOUNTAIN zabrzmiałby w porządnym studio, bo demo 2000 to zapowiedź czegoś, na co warto poczekać.
autor: Łukasz Jaszak
ocena: 8,5
Recenzja zaczarpnięta z magazynu "Morbid Noizz" z roku 2000
TITAN MOUNTAIN - "As Dracul Awakes..."
Są zespoły, które nie kroczą ścieżkami wyznaczonymi przez innych, takie, które starają się stworzyć coś nowego, własny niepowtarzalny styl. Takim zespołem jest właśnie Titan Mountain. Nie bacząc na modę w światku muzycznym Nazgrim tworzy muzykę, którą dzięki jej "inności" nie można nazwać tuzinkową. Określenie Monumental Furious Shadow Metal w 100% pasuje do muzyki. W moje ręce wpadły trzy wydawnictwa tego projektu, które stanowią przekrój rozwoju muzyki T.M... Pierwsze kompozycje oscylują gdzieś w okolicach black metalu, skrzeczący wokal, szybka perkusja, brzęcząca gitara. Na pierwszy plan wysuwają się
klawisze, których muzyka wydaje się prosta, ale na pewno nie można im odmówić polotu. W następnym utworze widać krok naprzód jaki uczynił Nazgrim. Muzyka jest już bardziej bogata aranżacyjnie. Solos na gitarach są bardziej dopracowane, zróżnicowane. Klawisze znowu są na pierwszym planie, w ich kompozycjach słychać liczne zmiany. Nie są to już proste zagrywki, lecz dojrzałe pejzarze malowane muzyką klawiszową. Gitara wydaje się być ich dopełnieniem, instrumenty prowadzą między sobą dialog, liczne zmiany tempa. Muzyka jest bardziej przemyślana, można się nawet pokusić o stwierdzenie, że stała się bardziej monumentalna. Kolejny utwór i znowu słyszymy postęp, kompozycje stały się bardziej mroczne, dekadenckie a zarazem melancholijne. Gitary już nie bzyczą, takich solówek nikt by się nie powstydził. Nazgrim wykorzystał komputer i klawisze do stworzenia niemal całej orkiestry, instrumenty smyczkowe, werble, fortepian. Takiego bogactwa instrumentarium nie powstydził by się żaden zachodni band. Muzyka zaczyna zataczać coraz szersze kręgi, staje się bardziej uduchowiona, pojawiają się chore, "kosmiczne" dźwięki, niby z mrocznego snu. W słuchaczu wzrasta uczucie grozy, muzyka zabiera go w niezapomnianą podróż do mrocznych zakamarków
duszy. Późniejsze kompozycje T.M. pasują jak ulał do horrorów, sprawiają, że cienie ożywają, przemieniając się w demony. Tej muzyki najlepiej słuchać w nocy, to potęguje klimat. Twórczość Nazgrima nie każdemu musi się spodobać, nie ma co ukrywać, że jest to muzyka ambitna, trudna w odbiorze, nie słucha się jej łatwo, ale na długo zostawia swoje piętno na słuchaczu.
Dźwięki muzyki T.M. tworzą mroczne krajobrazy wnętrza duszy, łechtają swą delikatnością by po chwili uderzyć niczym młot. Co ciekawe wszystkie instrumenty obsługuje sam Nazgrim. Najwięcej zastrzeżeń mam do wokalu bo jest najsłabiej nagrany, bardzo ciężko zrozumieć o czym śpiewa Nazgrim, na szczęście śpiewów w utworach jest bardzo mało. Pojawiają się też kobiece wokale, ale nie są to typowe zawodzenia tylko złowieszczy szept jakiejś wampirzycy. Muzyka T.M. przypadnie do gustu ludziom, którzy poszukują w muzyce głębszych doznań, którzy lubią delektować się dźwiękami dochodzącymi z głośników, którzy nie boją się
wykroczyć poza granice typowego metalu. Nazgrim tworzy muzykę, która jest czymś nowym na polskiej scenie metalowej, czego wcześniej nie było, ta muzyka sprawi, że nie jednemu szczena opadnie na podłogę.
autor: Tymothy
Ocena: 8,5
Recenzja zaczerpnięta z portalu www.satanahia.black.art.pl
RECENZJE PROJEKTÓW:
NINNGHIZHIDDA - "Shadowace"
Data wydania tego demo jest jaka jest. Faktem jest także, że jak twierdzi sam twórca Nazgrim, jest mało znane gdziekolwiek bo nie rozprowadzał tego prawie nigdzie. Shadowface przedstawia sobą 6 kawałków technicznego death/black metalu mieszającego wpływy Nocturnusa z demosów, jak i Morbid Angel z pierwszych płyt. Szkoda tylko, że wokale zostały użyte tylko w jednym z utworów bo są iście diabelską mieszanką blackowego wymiotnego jadu jak i potężnego growlu. Teksty są bluźniercze oraz swą wymową wiążą się z twórczością H.P Lovecrafta. Oprócz intensywnego deathowego łomotu można znaleźć tu sporo zwolnień, przejść, melodii a nawet solówek. Intro i outro dodatkowo zawierają partie klawiszy, które wcale nie zmiękczają tego materiału ale jeszcze go dodają do bardzo grobowej atmosfery całości. Czuć tu ducha końca lat 80tych i początku 90tych, a to za sprawą bardzo dobrego wyboru studia nagraniowego (Studio Manek), po części żywych bębnów jak i nie syntetycznego brzmienia automatu jak i wysokich umiejętności technicznych i kompozytorskich twórcy. Szczególnie polecam ten materiał fanatykom Nocturnusa bo jest to właśnie taki polski odnośnik (chodzi o czas nagrania tego demo).
autor: Fenroz v.o
Recenzja zaczerpnięta z portalu www.metal.pl